Zdrada PiS w sprawie zakazu mordowania polskich dzieci!!!

Lista sejmowej hańby! Oni opowiedzieli się przeciwko życiu [NAZWISKA]

Ale walka toczy się nadal! Przede wszystkim duchowa. A fizycznie możemy podpisać kolejny projekt: 

Zmieńcie prawo, które zabija – jeszcze jedna szansa. Petycja do Posłów i Senatorów

A co najgorsze: „Podwójna mowa PiS-u z poparciem Episkopatu. Episkopat opowiedział się za nie karaniem aborcjonistek i tym sposobem rozwala cały system prawny. Jakiekolwiek zabójstwo będzie względne i wątpliwe co do karania, bo jakoś będzie mogło być usprawiedliwione. PiS ochoczo wchodzi w sojusz z Sanhedrynem. Episkopat opowiedział się de facto za istniejącym stanem prawnym, ponieważ niemożliwe będzie egzekwowanie zakazu aborcji bez sankcji. To jest po myśli PiS-u. Judasze !”

A teraz co na ten temat mówi Sam Bóg:

„Moja szczerze umiłowana córko, największy ból męki to ten, który istnieje w Prawach waszych narodów, sprzeciwiających się Prawom Boga we wszystkim, zarówno w sposób widzialny jak i niewidzialny. Bowiem każde Prawo Boże łamane przez tych, którzy prowadzą wasze narody, jest teraz zastępowane przez cichego zabójcę duszy. Wszelkie wykroczenia zostaną przedstawione jako dobre. Im bardziej niegodziwe czyny, tym większy zdobywają poklask. Nie będzie miejsca dla tych, którzy głoszą Prawdę – Prawdziwe Słowo Boga. Ich głosy w większości będą ignorowane. A kiedy dadzą się usłyszeć, będą potępiane jako niegodziwe.

Rzeczywiście nadszedł czas, aby Prawda została wywrócona na lewą stronę i przedstawiana jako kłamstwo. Większość uzna Słowo za dzieło oparte na fikcji – na kłamstwie. Jednak Boże Prawa są trudne do zignorowania, tak więc kiedy ci, którzy prowadzą wasze narody, będą wezwani, by odpowiedzieli za swoje niegodziwe działania, będą twierdzili, że Słowo Boże jest niedoskonałe i przestarzałe.

Przebiegłość diabła oznacza, że dla zapewnienia akceptacji dla swojej nikczemności, należy uznać wszystkie działania i czyny moralne za nieludzkie i przeciwne wolności obywatelskiej. Ale ci, którzy są pobłogosławieni Darem Ducha Świętego nadal będą w stanie odróżniać dobro od zła. Od czasów Noego nigdy dotąd świat nie został objęty takim oszustwem. Nigdy wcześniej człowiek nie grzeszył tak jak teraz. I podobnie było za czasów Noego, obsesja człowieka na swoim punkcie zaszła tak daleko, że uwierzył on, iż ma władzę nad własnym losem, tak wielki jest jego narcyzm.

Grzech dzisiaj jest przyjmowany z rozkoszą i promowany jako prawo obywatelskie i dlatego oczekuje się od was, byście go szanowali. Jeśli nie okażecie szacunku wobec grzesznych czynów, wówczas może okazać się, że będziecie winni przestępstwa. Waszym przestępstwem będzie to, że będziecie podtrzymywali Słowo Boże, a za to każą wam cierpieć.

Jak łatwo człowiek daje się zwieść globalnemu planowi pozbycia się jakiejkolwiek formy winy za grzeszne czyny, które są wpisywane w prawa waszych narodów. Wszystkie te rzeczy zostały przepowiedziane i wkrótce żadne niesprawiedliwe działanie, w tym morderstwo, eutanazja i aborcja nie będą uznawane za złe. Nadejdzie czas, kiedy ludobójstwo na wielką skalę pociągnie za sobą wprowadzenie przepisów, które zostaną tak przygotowane, aby dopuszczalne było legalne zabijanie ludzi dotkniętych niepełnosprawnością i innymi przewlekłymi chorobami.”(…)

28.12.2014, 18:30 – CHROŃCIE MOJE SŁOWO. MÓWCIE O MOIM SŁOWIE

(…)”Człowiek przytacza wszystkie wymówki, kiedy odbiera życie drugiemu, ale żadna z nich nie zostanie uznana za właściwa, w żadnych okolicznościach. To odnosi się do egzekucji, grzechu aborcji i eutanazji. Usiądźcie teraz wy wszyscy i zapamiętajcie, że będziecie sądzeni z wielką surowością, jeżeli złamiecie to jedno z najświętszych Przykazań Mojego Ojca, Nie zabijaj. Zapamiętajcie, że jest tylko jeden Bóg i tylko On może decydować, kiedy życie może być zabrane. Złamiecie to przykazanie z pełną świadomością, a będziecie cierpieć męki piekielne na wieki.”(…) 

15.07.2011, 17:30 – EGZEKUCJE, EUTANAZJA, ABORCJA I SAMOBÓJSTWA
Reklamy

Były poseł PiS: katolicy powinni przestać popierać rząd, jeśli nie zakaże aborcji !

Politycy Prawa i Sprawiedliwości coraz częściej kluczą w sprawie poparcia dla obywatelskiego projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji, wymyślając coraz to nowe uzasadnienia dla „zamilczania” projektu. Czy jednak katolicy, którzy poparli PiS, dadzą się tak mamić i w razie odrzucenia projektu, nie wycofają się z poparcia rządzącej formacji?

O sytuacji tej mówi na łamach „Rzeczpospolitej” były poseł PiS, dziś polityk Prawicy Rzeczpospolitej, Marian Piłka. -Wypowiedzi liderów PiS budzą wątpliwości. Innym razem Jarosław Kaczyński stwierdził bowiem, że to nie jest kwestia PiS i że jako partia nie zajmie ona w tej sprawie stanowiska, rzekomo dlatego, że jest to sprawa światopoglądowa – ubolewa Piłka. Udowadnia przy tym, że PiS w sprawach „światopoglądowych” stosuje dyscyplinę klubową, gdyż obowiązywała ona w tej partii choćby w kwestii uboju rytualnego.

– Stwierdzenie, że ochrona życia jest sprawą światopoglądową, to próba skierowania debaty na ten temat na fałszywe tory. Oznaczałoby to bowiem, że jest to kwestia wolnego wyboru, a nie fundamentalnego prawa człowieka. Prawo do życia jest zaś pierwszym prawem człowieka i jako takie jest fundamentem ustrojowym państwa. Nie jest to sprawa światopoglądowa i nie dotyczy tylko katolików, ale każdego człowieka. Dlatego też stwierdzenia premier Beaty Szydło mówiącej, że nie jest to sprawa państwa, są fałszywe – dodaje polityk.

Piłka ma za złe wielu politykom PiS ich wypowiedzi na ten temat, wymienia między innymi wicepremiera Gowina i marszałka Senatu Stefana Karczewskiego. – To argumentacja typowa dla zwolenników aborcji. Dla aborcjonistów nigdy nie ma dobrego czasu na wprowadzenie ochrony życia.Także argument tzw. wahadła jest fałszywy. Badania postaw społecznych pokazują systematyczny wzrost świadomości, czym jest życie w okresie prenatalnym, i w związku z tym systematycznie wzrasta liczba zwolenników ochrony życia w tym okresie. Najwięcej zwolenników obrony życia jest wśród najmłodszego pokolenia. Argument wahadła nie bierze więc pod uwagę zmian w nastrojach społecznych –przypomina Marian Piłka.

Według polityka, „po okresie bezwarunkowego poparcia opinii katolickiej dla PiS teraz powinien nastać okres warunkowego poparcia w zależności od tego, jak się ta partia będzie zachowywać. I opinia katolicka powinna być gotowa do cofnięcia wyborczego poparcia w przypadku działań tej partii zmierzających do zablokowania prawnej ochrony życia dzieci nienarodzonych. Kwestia ochrony życia to kwestia moralnej wiarygodności PiS”.

Źródło: „Rzeczpospolita”

kra

Read more: www.pch24.pl/byly-posel-pis-…

Praca w niedzielę

Ci z was, którzy przyjmują Prawdę, nie znajdują już więcej czasu, aby Mnie czcić w Dzień Szabatu, ponieważ wasze własne potrzeby stawiacie przede Mną. Ranicie Mnie bardzo, ponieważ wy jesteście tymi, którzy już wiedzą, że są dziećmi Boga.” DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ OD MOJEGO OJCA PRZEKAZANYCH ŚWIATU PRZEZ PROROKA MOJŻESZA CZŁOWIEK TERAZ PISZE NA NOWO

Właśnie jedząc postną kolację (czyli…chlebek i wodę:)) opowiadaliśmy sobie, jaki to mamy teraz rozpasany i bogaty naród. Bo kiedyś zwykli chłopi właśnie tak się odżywiali (głównym pokarmem był chleb!). Rozmawialiśmy sobie także o Ukrainie – zniszczonych rolach, naprawdę biednych domach, samochodach nadających się do muzeów, drogach na których więcej jest dziur niż asfaltu (a zdarza się, że w nocy ludzie kradną asfalt!). Zupełnie inny świat. A to w sumie blisko, po sąsiedzku. A teraz dalej – np. Afryka, tam ludzie umierają z głodu. A to u nas w Polsce narzeka się ciągle na to, że jesteśmy ubogim krajem, że tak ciężko żyć itp… Czy nie jesteśmy przypadkiem rozpieszczeni i rozpuszczeni i nie wyrastamy na egoistów, myśląc ciągle o tym, jak tu coś nowego kupić, jak sobie życie uprzyjemnić, co smaczniejszego zjeść itp. itd.??? Albo ciągle słyszy się, że trzeba pracować i pracować (nawet za cenę łamania przykazań Bożych – np. niedziela), bo tak ciężko żyć, bo nie starcza…ale na co??? chyba na luksusy? Na nowy garaż, samochód, nowy dom, albo nową torebkę, buty, lepsze jedzonko?? (Oczywiście to, co napisałam jest dużym uogólnieniem, bo zdarzają się wyjątki, czyli ludzie naprawdę biedni na których powinniśmy być wrażliwi i mieć otwarte serce, ale te wyjątki tylko potwierdzają regułę).Takie życie jest typowo pogańskie, kieruje nim myślenie: „Czas to pieniądz”. Jednak, o z grozo, coraz częściej myślą tak i żyją ludzie mający się za „porządnych katolików”!

„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.” (Mt 6, 24.31-33)

A teraz sedno artykułu. Otóż proboszcz w pewnej warszawskiej parafii robił na kazaniu podsumowanie okresu kolędowego. Mówił, jak to ciężko jest w naszym kraju – wiadomo, rozumie się, że trzeba dorabiać, łapać każdą pracę, generalnie ciężkie życie. No ale opowiada dalej, że jest bardzo mile zaskoczony tym, że parafianie mają poczucie znaczenia Mszy św., że jest ona taka ważna, że… nawet gdy w niedzielę pracują i nie mogą być na Mszy św. (wiadomo, tak ciężko jest, trzeba pracować, godz. Mszy św. nie odpowiada itp.) to zdarza się, że przychodzą sami z siebie w tygodniu na Mszę św.!

Niesamowite, prawda????! Dla tych co nie zrozumieli naszej ironii – przykro mi, że ksiądz nie zwrócił uwagi, że praca w niedzielę i nieobecność na Mszy św. tego dnia to poważne złamanie przykazania Bożego i kościelnego. A generalnie w stosunkowo zamożnej Warszawie można próbować szukać pracy, która nie obciąża nas w niedzielę. Nie jesteśmy na pograniczu głodu i nędzy żeby niszczyć niedzielę – lepiej mieć mniej niż grzeszyć. Przypomnijmy sobie, jak Jan Paweł II będąc na pielgrzymce w Polsce podkreślał wielką wagę 3.Przykazania! Albo popatrzmy na przykład życia świętych. Ktoś powie, że np. zakonnikom łatwo przestrzegać 3.przykazania, bo nie mają utrzymania rodziny na karku, nie wiedzą jak ciężko jest żyć w świecie itp. Więc mamy przykład świętego małżeństwa, które wydało mid_2482Kościołowi święte dzieci. Piszę o rodzicach św. Tereski od Dzieciątka Jezus, Ludwiku i Zelii. Szanowali niedzielę i święta, zamykając swój sklep, choć konkurencja nie spała. Zelia tak pisała: „Bardzo często podziwiam skrupuły Ludwika i mówię sobie: oto człowiek, który nigdy nie próbował zbić fortuny. Kiedy się urządzał, jego spowiednik pozwolił mu, żeby miał swój sklep z biżuterią otwarty w niedzielę do południa. Nie chciał skorzystać z pozwolenia, pozbawiając się dobrych obrotów. A mimo to jest bogaty”.

Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a dzień święty Pana czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca.
Albowiem usta Pana to wyrzekły”.    (Iz 58, 13-14)

letniość i zbrodnia…

Istnieje bardzo niebezpieczna choroba duchowa, na którą cierpi tak na oko jakieś ponad 98% katolików. A jest nią… bycie LETNIM. Tak się niestety do tego przyzwyczailiśmy, że wydaje się to drugą naturą człowieka, a w rzeczywistości jest to szatańskie usypianie duszy człowieka.  Stąd tak mocne Słowa Boga: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.” (Ap 3, 15-16). W czym się przejawia ta letniość? W poczuciu, że ja jestem porządnym katolikiem (albo nawet wzorcowym), że jestem zadowolony z siebie, że mnie w zasadzie przykazania Boże nie dotyczą, bo żyję dobrze i w ostateczności wiem, że mam zapewnione wieczne zbawienie i wcale nie muszę na nie zapracować. Takie myślenie jest straszną pułapką szatańską. Dla tych więc, którzy nie chcą być letni i chcą poznawać prawdę o sobie jest dalsza część artykułu…

Na pierwszy rzut oka słowo „letni” nie kojarzy się z czymś złym – najwyżej uważa się taki stan duszy czy psychiki za cechę charakteru i jeszcze gorzej, bo niekoniecznie złą. Ot, gościu na luzie, niczym się nie przejmujący, grzeczny, spokojny, nie wadzi nikomu… Okazuje się, że w oczach Bożych (Ap 3, 15-16) to jest tragedia! Dlaczego? Zamiast bawić się w filozofowanie weźmy na warsztat jakiś przykład. Teraz właśnie jest czas, gdy wszyscy letniacy powinni się obudzić ze snu zimowego, tym bardziej, że póki co zimy nie ma (przynajmniej w Polsce). No właśnie, a jeśli już mowa o Polsce, to teraz w naszej Ojczyźnie decyduje się bardzo, bardzo wiele. Po wyborach i to wygranych (zakładam, że większość czytających popiera opcję prawicowo – chrześcijańsko – patriotyczną) brzmi to dziwnie. Nie powinno nas to dziwić. „Mądry Polak po szkodzie” – tak mówi przysłowie, więc czas się nauczyć czegoś z historii. Cofnijmy się trochę ponad ćwierć wieku wstecz. Po Prawej stronie społeczeństwa panowała euforia patriotyczna – o wiele większa niż teraz. Wszyscy myśleliśmy, że będzie jak w bajce. Ale trwało to bardzo krótko. Potem zaczęło się okazywać kto to jest Wałęsa, ludzie z wiodącej niemal do dziś gazety wyborczej, platforma (PO), która wtedy istniała pod inną nazwą i była super podobno formacją. Jak się historia potoczyła wszyscy wiemy, jedno dodam – nikt chyba nie spodziewał się, że scenariusz rozwoju polskiej sceny politycznej będzie tak czarny. Dlaczego o tym piszę? Bo znowu mamy okres zwycięstwa prawicy, największy od czasów Wałęsy (przez niektórych uważanego za wielkiego męża stanu – a wiem, bo miałem wielkie znajomości, że nabrał się na niego nawet św. Jan Paweł II! choć trzeba przyznać że szybko z tej wpadki się wyleczył). Teraz wielu (podobnie jak w przeszłości) zachwyca się PiSem, Dudą itd. Taki zachwyt, czy po prostu zadowolenie, że w końcu będzie w miarę przyzwoity rząd, jest w tym momencie historii Polski bardzo niebezpieczny, bo prowadzi do wewnętrznego paraliżu, nic nie robienia, zadowolenia z siebie – i tej biblijnej, z Księgi Apokalipsy „letniości”. A letniość prowadzi do zbrodni. Wielkie słowo!!!! Jak tak można! O czym oni piszą?! No to czas na prysznic. Zimny – lodowaty!

Pan Jezus powiedział, że drzewo poznaje się po owocach. Piękne gadanie to nie owoce, to tylko gadanie, jakże często u polityków puste, a jeszcze częściej kłamliwe i oszukańcze! Nie obrażajcie się – nie oskarżam tu nikogo bezpośrednio, ale za słowami muszą iść czyny. W Ewangelii jest ostro: „Biada wam, jeśli ludzie chwalić was będą!” Biada! A co się dzieje teraz? Mam wrażenie że wszyscy (a szczególnie chrześcijanie) są zachwyceni wybranymi politykami. Coś śmierdzi. Czy są już jakieś konkretne owoce, żeby się zachwycać? Nie przesądzam, być może jest czynione dobro w ukryciu, ale trzeba umieć wartościować i zaczynać od spraw naj,naj,najważniejszych. A najważniejsza dla nas wszystkich jest sprawa zbrodniczej ustawy o in vitro, którą w spadku pozostawił Komorowski. No i ogólnie ustawa o ochronie życia też powinna zostać doszlifowana – wreszcie jest teoretyczna większość w parlamencie i istnieje realna możliwość zrobienia z tym porządku. To są dwie ustawy, które błyskawicznie powinny zostać naprawione, bo każdy dzień zwłoki to wiele grobów (może nie aborcjamniej grobów niż w piątek 13-tego listopada we Francji!). Tylko nienarodzonymi dziećmi, bezbronnymi i niewinnymi nikt się nie przejmuje. No może nie nikt – np. słyszeliśmy, że młoda kobieta, aż podam nazwisko – Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, zaangażowała się mocno w walkę o zrobienie porządku z tymi ustawami. Niestety, póki co w parlamencie i z kancelarii Prezydenta nic nie prześwituje, co mogłoby znaczyć poprawę tych ustaw. I jeśli naprawdę nic nie zrobią, to będzie tragedia stokroć gorsza, niż z powodu tych co zniszczyli Polskę ćwierć wieku temu. Zresztą wtedy, trzeba przyznać, ówcześni politycy zrobili ustawę o obronie życia – niedoskonałą, ale był to duży krok naprzód. Ale teraz czasy się zmieniły i tamta ustawa musi być udoskonalona i druga o in vitro zniesiona (tym bardziej, że sytuacja dla poprawienia tej ustawy jest znakomita), bo krew niewinnych dzieci musi być z naszego narodu i z władz zmyta. Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński powiedział, że za zbrodnie na dzieciach nienarodzonych Polskę czeka straszna kara. A teraz w obliczu eleganckiej sytuacji politycznej niedopracowanie odpowiednich ustaw jest zbrodnią. Tak, właśnie tak, bo nie robienie nic w tej sprawie sprawia, że leje się niewinna krew polskich dzieci. Te żale nie są tylko skierowane do polityków, lecz także do każdego z nas, zwyczajnych obywateli. Bo nie zapominajmy o tym, że politycy to bardzo słabi ludzie i bardzo potrzebują naszego wsparcia w czynieniu dobra, a tu nawet nie chodzi o czynienie dobra tylko zablokowanie mordu – straszliwej zbrodni! Powinniśmy działać a nie zakładać aborcja2ręce i żyć sobie wygodnie w katolickim getcie. Bo czy tak postępując nie jesteśmy w oczach Bożych wspólnikami zbrodni? Sami sobie odpowiedzmy na to pytanie. Zdarza się, że w obliczu napadu na ulicy jakiegoś przechodnia boimy się mu pomóc, bo bandyci mają to do siebie, że mogą nas samych skrzywdzić. Ten strach trochę usprawiedliwia, ale nie powinno tak być – dobrze o tym wiemy. Działalność w obronie życia niesie za sobą z rzadka przykre konsekwencje (szczególnie u tych najbardziej na zewnątrz aktywnych – najczęściej są włóczeni po sądach). Jednak na ogół nie wiąże się to z jakimś ryzykiem. Ktoś powie, że nie lubi się włóczyć na Wiejskiej z flagą, czy rozrzucać ulotki. Form pomocy bezbronnym dzieciom jest wiele. Na przykład duchowa adopcja dziecka poczętego – praktykował tę formę modlitwy św. Papież Jan Paweł II. To bardzo niewiele, ale już coś. Można jeszcze więcej dać modlitwy w tej intencji. Można w prywatnych rozmowach o tym mówić i uwrażliwiać innych (i nie bać się mówić całej prawdy, że aborcja to morderstwo, to grzech śmiertelny!). W każdym razie nie możemy być obojętni. Niestety, zdarza się i to w kręgach kościelnych (!), że wręcz przeszkadza się ruchom obrony życia. Np. nie pozwala się naklejać estetycznych ulotek w gablotach parafialnych. Za to można tam zobaczyć podejrzane loga, dziwne znaki (delikatnie mówiąc), albo obskurne reklamy firm wycieczkowych (nazywających się pielgrzymkami).

I jeszcze raz, w kółko i łopatologicznie: ustalmy koniec z letniością i przejrzyjmy na oczy, że letniość może być zbrodnicza i dziś taką się staje. Podsumowując:

Czy powinniśmy zachwycać się rządem i przymykać oczy na zbrodnicze ustawy? Co powinniśmy robić? Istnieje w naszej Ojczyźnie piękne dzieło: Krucjata Różańcowa za Ojczyznę – każdego dnia modlitwa minimum jedną dziesiątką Różańca za Ojczyznę (ale niech nas nie zadowala minimum! – małymi kroczkami dążmy do maksimum). Skoro jesteśmy katolikami, to zacznijmy od MODLITWY i to Różańcowej, bo to największa i najskuteczniejsza broń przeciw szatanowi. Bo jeśli nic nie robimy to powtarzam: mamy na sumieniu poważny grzech zaniedbania i krew niewinnych dzieci. Dlatego skończmy ze świętym spokojem (i przy okazji z prawie bałwochwalstwem, bo zachwycanie się politykami ma taki posmak) i zadowoleniem, że wszystko jest na dobrych torach w naszej Ojczyźnie (bo tego nie wiemy, a raczej na razie jest bardzo źle…), a weźmy się porządnie za konkret, czyli na początek za MODLITWĘ! Inna forma to np. podpisanie petycji do rządu PiS i rozpowszechnianie jej.

Przykazanie „Nie zabijaj”!

 

jezus-faryzeuszeNiestety potocznie w środowiskach katolików robi się pośmiewisko z piątego przykazania Bożego, zasłaniając nim swoje egoistyczne pobudki. Może to niektórych zdziwić, ale przypatrzmy się czy tak faktycznie nie jest… Otóż np. jak ktoś w jakiejś wspólnocie wybije się z tłumu i zacznie pościć w piątki o chlebie i wodzie, to zaraz zacznie się paru „życzliwych”, którzy będą go przestrzegać przed takim postępowaniem, bo to jest niszczenie swojego zdrowia! Co za absurd! Absurd ten powodowany jest… wyrzutami sumienia i ukrywaną przed samym sobą zazdrością. Cała nauka Kościoła zachęca do przezwyciężania skłonności swojego ciała, do umartwiania go na różne sposoby, w tym do ścisłych postów. Bo poskramianie ciała daje moc duszy. Ale o duszy nieśmiertelnej mało kto teraz myśli (co jest tragedią!), więc dodam, że dla naszego śmiertelnego ciała post wpływa również korzystnie (ale nie o tym chcę tu pisać). Otóż takie straszenie ludzi, że post czy jakakolwiek forma umartwienia ciała ze względu na Boga (np. długie klęczenie w kościele) podlega pod piąte przykazanie jest nieprawdą i jest kuszeniem diabelskim. Bo szatan wie doskonale, że największymi wrogami naszych dusz jest właśnie on i nasze ciało. Tym przykazaniem zasłaniają się też ci chrześcijanie, którzy nadmiernie troszczą się o swoje zdrówko, powtarzam: nadmiernie! Np. nie będzie pościć, bo nie ma idealnych wyników, a lekarz kazał mieć takie i takie menu. A że ciało ważniejsze jest dla niego niż dusza to nie dyskutuje i czuje się usprawiedliwiony. Albo jak nie ten powód to inny: bo za młody na post lub za stary, lub za dużo ma pracy, a post podobno wycieńcza (warto to na sobie wypróbować, a nie powtarzać zasłyszane ploty). Od takiego rozumowania się zaczyna, a kończy już na wielkich grzechach jak aborcja. Bo matka zabijająca swoje dziecko też się tym tłumaczy: „Muszę usunąć dziecko, bo ono grozi mojemu zdrowiu, będę miała gorsze wyniki, a jakie złe samopoczucie, a…”. Czy nie widzimy tu straszliwego kuszenia egoizmem i hedonizmem??? A wszystko zaczyna się od bardzo malutkiego i sprytnego kuszenia: „No nie przesadzaj, musisz dbać o siebie, musisz się dobrze odżywiać itd…”

Przy okazji robi się pośmiewisko z piątego przykazania. Otóż zamienia się kompletnie jego znaczenie. Przez narzucanie jego potocznie zmodyfikowanej interpretacji w stylu, że w istocie łamie się to przykazanie w takich przypadkach: gdy zbyt nerwowo jedzie się samochodem (to z mniejszych spraw wydaje się najbardziej sensowne, ale w większości wypadków to coś bardzo nikłego, bo zdecydowana większość kierowców z ognistym temperamentem po prostu nie umie inaczej – i zaraz podkładać to pod piąte przykazanie???) . Inne przesadne interpretacje: takie a nie inne odżywianie (nikt nie zwraca uwagę, że ktoś pije cocacolę i je mnóstwo słodyczy, ale jak pości to grzeszy…), uprawianie wyczynowych sportów po amatorsku (np. wyczynowe bieganie podobno niszczy chrząstki stawowe, więc współcześni faryzeusze uważają, że uprawianie tego sportu jest już grzechem przeciwko piątemu przykazaniu!!!) itp. Przy okazji jak jesteśmy w sferze samobójczo – podobnej to nie przypomina się często już o tym w kontekście np. alkoholizmu – a przecież tutaj już jest jakiś zaczątek samobójstwa. Koniec końców współcześnie traktuje się to przykazanie tylko w sferze wobec samego siebie (samobójstwa) i to w najbardziej łagodnych sytuacjach (często niesłusznie). A nawet byłoby takie egoistyczne podejście bardzo dobre, gdyby bardziej zwrócić uwagę na samobójstwo duszy nieśmiertelnej – to dopiero zbrodnia! Karana najstraszliwszą karą – wiecznym piekłem! Jednak wydaje się, że przez Mojżesza dobry Bóg dał nam to przykazanie przede wszystkim z myślą o naszych bliźnich. Mamy nie być mordercami naszych braci! Nie jesteśmy, bo nie dokonaliśmy np: aborcji?! Na pewno??? A czy przypadkiem nie rozczulaliśmy się zbytnio jako przyjaciele nad znajomym małżeństwem, gdy skarżyli się nam, że ciężko, bo czwórka dzieci…. A my słuchaliśmy ze zrozumieniem i przytakiwaliśmy, że trzeba sobie jakoś radzić. Nasze przytakiwanie mogło być wsparciem dla tamtych by kupić w aptece „odpowiednie tabletki” – pamiętajmy, że znaczna część tych tabletek to środki zagłady niewinnych dzieci! Specjalnie opisałem dość życiową i delikatną pozornie sytuację, żeby zwrócić uwagę, jak bardzo powinniśmy czuwać, by nie być wspólnikami morderstwa! A to są sytuacje niewspółmiernie bardziej nas obciążające niż nawet brawurowa jazda samochodem (choć to też jest złe). Coś musi być w tych tabletkach, bo jak to się dzieje, że teraz na ulicy ciężko spotkać małe dziecko. Aborcja, jest teraz zbrodnią być może bardziej powszechną niż kiedyś, gdy masowo dokonywana była w szpitalach. Jeszcze inny wymiar i to ważny 5 przykazania to gniew. Ileż razy gniewając się, nie wybaczając zadajemy ból bliźnim, a w skrajnych sytuacjach prowadzić może to do samobójstwa z rozpaczy. A oszczerstwa, psucie dobrej opinii – czy to nie jest morderstwo?!

Na te istotne wymiary omawianego przykazania niewielu zwraca teraz uwagę, bo szatan skutecznie mydli oczy i skierowuje wzrok umysłów i sumień chrześcijan na sprawy błahe, lub wręcz nie będące grzechem. To stara metoda kusiciela, który tak samo rozpracował serca faryzeuszy – stąd odpowiedź Pana Jezusa:

Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!

 

łamanie pierwszego przykazania

Łamanie pierwszego przykazania wbrew pozorom nie dotyczy tylko ateistów, zatwardziałych grzeszników, ale w obecnych czasach bardzo często… gorliwych, a nawet pobożnych katolików! A dzieje się tak dlatego, ponieważ szatanowi bardzo zależy na złapaniu w swoje sieci właśnie katolików i to praktykujących! W tym celu podsuwa bardzo sprytne i ukryte pokusy, które na pierwszy rzut oka nie tylko nie wydają się złe, ale nawet uchodzą za dobre! (to jest typowy mechanizm szatana). Ale o czym chcę mówić. Otóż mocno zakorzeniona zaczyna być herezja, że wszystko mamy czerpać od drugiego człowieka (a jeśli nie wszystko, to bardzo wiele) i na nim się opierać. Przyjęła się w potocznej mowie katolików dewiza: „Bóg jest w drugim człowieku”. Tak, jest, ale nie w tym znaczeniu, w jakim powszechnie jest to rozumiane. Z jednej strony Pan Bóg jest obecny w drugim człowieku, lecz równocześnie nie możemy o tym zapominać, że z drugiej strony każdy z nas jest skażony grzechem pierworodnym, obciążony słabościami ludzkimi, nie mówiąc już o tym, że wielu ludzi żyje w grzechach śmiertelnych, które oddzielają człowieka od Boga i otwierają furtkę na działanie szatana. Tak samo dzieje się wówczas, gdy człowiek się nie modli („paciorek” raczej nie wystarczy…) – pozbawia się wtedy niezbędnej ochrony przed wpływem Złego. Np. św. Teresa Wielka tak mocno pisała: „Kto zaniedbuje modlitwę, tego nie potrzebują nieść czarci do piekła; on sam się w nie rzuca”. I zastanówmy się teraz, ile Pana Boga otrzymujemy od drugiego człowieka, a ile przez te relacje błądzimy, ranimy się, zarażamy grzechem… A jeśli nawet mamy świętych przyjaciół, to pamiętajmy, że są tylko ludźmi i też nie możemy się na nich opierać w taki sposób, że relacja z Panem Bogiem nie będzie już nam potrzebna. Zresztą prawdziwi święci nigdy sobie na to nie pozwalali, aby inni ludzie na nich się opierali i od nich czerpali, ale zawsze byli przezroczyści i wskazywali tylko na Boga.

Aby się nie pogubić w życiu nie możemy tak po prostu podziwiać innych (dotykamy już tu pierwszego przykazania), bez względu na to czy mają wielką godność, urząd, są towarzyscy, fajni, mądrzy, inteligentni, oczytani, mili…. Istnieje pokusa, aby zachwycać się drugim człowiekiem, w niego się wpatrywać i to jest duże niebezpieczeństwo. Człowiek może stać się (i często się staje) bożkiem, bożyszczem. Dlatego chrześcijanin musi mieć mocno oczy i serce wpatrzone w Chrystusa, co w praktyce oznacza, że musi się dużo i gorliwie modlić – w Ewangelii jest, że nieustannie (jest to możliwe – święci dali przykład)! Dobry Bóg wiedział, jak wielką pokusą są relacje towarzyskie, dlatego ustanowił Najświętszy Sakrament. Zamiast iść i wypłakać się przyjaciółce ze zmartwień, czy nie lepiej iść przed tabernakulum? Nawet duchowo – wyobrazić sobie, że klęczymy gdzieś w zamkniętym, pustym, lodowatym kościele. Ale, żeby posiąść tę sztukę wyobrażania, to trzeba ją trenować i naprawdę adorować Pana w św. Eucharystii. Św. Alfons Liguori, Biskup i Doktor Kościoła tak nas poucza: „Cała doskonałość polega na praktycznym spełnianiu dwóch rzeczy: na oderwaniu się od stworzeń i zjednoczeniu się z Bogiem…” i podaje cały szereg wskazań, jak ją osiągnąć – wszystko jest tutaj . Jak ta droga różni się od tej, jaką teraz propaguje się w różnych wspólnotach chrześcijańskich! Wydaje się, iż dzieje się zupełnie na odwrót!… Gdzie zachęta do wyrzeczeń, umartwień (w tym umartwień języka!), do coraz gorętszej modlitwy??? W jakim kierunku zdążamy?

Zobaczmy, jak często swoim życiem pokazujemy, że w praktyce, w naszej szarej codzienności nie wierzymy w Boga, w Jego wszechmoc, że On wszystko może i w to, że tylko On może zaspokoić pragnienia naszych serc. „Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Bogu” (św. Augustyn). To czemu w praktyce tak często szukamy pocieszenia, wsparcia, rady, radości, zaspokojenia głodu miłości u ludzi a nie u samego Boga???Bóg sam wystarczy. Te słowa św. Teresy Wielkiej stają się podobno dzisiaj nieaktualne i próbuje się je „troszkę” zmieniać dodając np. takie stwierdzenie: „tak, to prawda, ale człowiek nie jest samotną wyspą, musi żyć z ludźmi, od nich się uczyć itp. itd.” No dobrze, a jak ma się do tego w takim razie przykład życia świętych pustelników lub cała nauka chrześcijańska o samotności? Współczesny człowiek tak bardzo boi się samotności… A święci na odwrót: szukali jej za wszelką cenę, bo w niej odnajdywali Boga. Oni po prostu na serio wzięli sobie największe przykazanie miłości Boga i całym sercem dążyli do tego, aby je wypełnić. Przypomnijmy je sobie zatem i rozważmy, bo chrześcijanin powinien mieć ciągle przed oczami cel, do którego dąży: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich a bliźniego swego jak siebie samego.” Zobaczmy, jakie wielkie wymagania niesie za sobą to przykazanie! A ludzie współcześni wydaje się, że słyszą tylko ten drugi człon (a bliźniego swego jak siebie samego) i ci najgorliwsi usiłują własnymi siłami wypełniać je, co oczywiście jest niemożliwe, jeśli nie czerpiemy ze Źródła, czyli od samego Boga na modlitwie. Bo jak możemy miłować drugiego człowieka, skoro sami z siebie nie mamy żadnej miłości ani dobroci? Wszystko co dobre w nas pochodzi tylko od Boga. Dlatego święci Ojcowie i Doktorzy Kościoła zostawili nam szereg dzieł, w których dają wskazówki, jak wypełnić to pierwsze i najważniejsze przykazanie miłości Boga. Aby skierować swą duszę na Boga, musimy najpierw oderwać się od stworzeń (czyli przede wszystkim od ludzi – to człowiek dla człowieka jest najbardziej atrakcyjny). Gdy jesteśmy nieustannie uwikłani w próżną gadaninę, zajęci plotkami, życiem innych osób, to chcąc czy nie chcąc nasze myśli krążą wokół nich – a wtedy nie mamy jak zwrócić swojego serca ku Bogu, ponieważ jest ono zbyt obciążone ludzkimi relacjami. Ojcowie Kościoła (m.in. św. Teresa od Jezusa, św. Jan od Krzyża) bardzo dużo nauczali o oderwaniu się od stworzeń jako o fundamencie, aby móc się wznieść ku Bogu: „Przywiązania bowiem, jakie dusza żywi do stworzeń, są wobec Boga jak gęste mgły, które duszę tak spowijają, że dopóki się z nich nie uwolni, nie będzie zdolną, by ją mogło oświecić i ogarnąć rzeczywiste światło Boże. Nie ma bowiem łączności światła z ciemnością.” (św. Teresa od Jezusa). Lub św. Jan od Krzyża: “Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim” (Łk 14,33). Jest to zupełnie jasne. Nauka bowiem, którą przyniósł nam Syn Boży, polega na wzgardzie wszystkich rzeczy po to, by móc przyjąć w siebie dar Ducha Bożego. Dopóki więc dusza nie oderwie się od stworzeń, nie będzie zdolna przyjąć Ducha Bożego w czystym przeobrażeniu. Więcej tutaj.

Na koniec zachwyćmy się rozmiłowaniem w Bogu św. Teresy, do jakiego powinniśmy dążyć…

św. Teresa z Avila – SZCZĘŚLIWY, KTO KOCHA BOGA

Szczęśliwe serce tak rozmiłowane,
Że w Bogu wszystkie są jego pragnienia, 
Dla tej miłości ma w proch podeptane 
Wielkości świata, ułudy stworzenia, 
I tylko w Bogu znajduje swą chwałę, 
Obfitość szczęścia i rozkosze trwałe. 
 
Dla tej miłości umie zaprzeć siebie, 
Nie szuka tutaj ziemskiej szczęśliwości, 
Wzrok swojej duszy utopił hen, w niebie, 
Kędy jaśnieje blask wiecznej światłości…
 
I wśród wzburzonych życia tego toni
Dąży z otuchą, gdzie pieśń szczęścia dzwoni.